Turbacz i Lubomir

 

Wielki, wiosenny come back Korony Polskich Beskidów:-) 21 kwietnia w dobrym stylu i dobrym czasie zdobyliśmy Turbacz (1310 m npm) – najwyższy szczyt Gorców. Od startu do mety w miejscowości Obidowa towarzyszyła nam rewelacyjna, słoneczna pogoda i po raz pierwszy pani Dorota Kobiałka:-)  Była pełna obaw słysząc przed wyjazdem o naszej formie i kondycji fizycznej:-), ale okazało się, że nie taki diabeł straszny.

Nocleg i bardzo dobre posiłki w Pyzówce w agroturystyce „U Zosi” pozwoliły zregenerować siły do marszu następnego dnia. A  następny dzień  to wędrówka z Pcimia na najniższy szczyt Korony – Lubomir (904 m npm) w Beskidzie Makowskim. Nie wszyscy uważają, że jest słusznie dorzucony do listy Korony.  Ale zamierzamy go zdobyć. Lubomir jest  najniższy, co nie znaczy, że prowadzi do niego najkrótsza trasa. Ponad sześć  godzin marszu, co poniektórym dało się we znaki. Zwłaszcza, jeśli zakłada się nowe buty trekkingowe… Ale dla prawdziwych twardzieli nie jest to powód, żeby marudzić i rezygnować z dalszych wyjazdów ( Brawo Ty!-to do Filipa:-))                                                  

Widok autobusu, w miejscu  w którym nie powinien być (dzięki nieocenionemu kierowcy-panu Andrzejowi) dodał niektórym skrzydeł. Zamiast powłóczyć nogami – frunęli. Jeszcze po drodze tradycyjnie Mac i do domu. Do zobaczenia znów za trzy tygodnie, tym razem po zdobyciu (mamy nadzieję) Królowej Beskidów.