Babia Góra

 

I znowu się udało. Królowa Beskidów-Babia Góra vel Diablak (1725 m npm) jest nasza. W sobotę 12 maja skoro świt wyruszyliśmy w stronę Zawoi. Nie wszystko na starcie poszło zgodnie z planem za przyczyną złośliwości rzeczy martwych (wystawę w Muzeum  Babiogórskiego Parku Narodowym zwiedziliśmy bez atrakcyjnych multimediów). Przyjrzeliśmy się za to  naszej trasie na makiecie i przeczekaliśmy grad:-) W drodze do schroniska  Markowe Szczawiny towarzyszył nam deszcz, a na sam szczyt pomruki burzy. Ale nic to. Cały czas liczyliśmy na sprawdzoną wcześniej prognozę pogody, która zapowiadała słońce o 13.00 No i wyszło. Wprawdzie dwie godziny później, ale dzięki temu mogliśmy cieszyć się  widokową trasą prowadzącą z Babiej Góry na Przełęcz Krowiarki. Nawet dojrzeliśmy zapamiętanego w muzeum urdzika karpackiego. Potwierdziło się powiedzenie, że pogoda w górach zmienną jest. Zadowoleni z kolejnej wyprawy wróciliśmy do domu:-)